Jeszcze do niedawna zaawansowane sterowanie wzrokiem wymagało specjalistycznych gogli lub drogowego sprzętu zewnętrznego. Dziś technologia ta trafia bezpośrednio do naszych kieszeni. Nowoczesne śledzenie wzroku w smartfonach staje się faktem bez konieczności stosowania dodatkowych czujników infra-red czy dedykowanych sensorów. Przednie aparaty urządzeń mobilnych, wspierane przez potężne algorytmy sztucznej inteligencji, potrafią z niezwykłą precyzją analizować ruch gałek ocznych. Jak działa ta cyfrowa rewolucja, co oznacza dla codziennej obsługi interfejsu i jakie wyzwania ze sobą niesie?
Tradycyjne systemy analizy spojrzenia opierały się na promiennikach podczerwieni i wyspecjalizowanych kamerach odbijających światło od rogówki. Współczesne śledzenie wzroku w smartfonach wykorzystuje zupełnie inne podejście. Kluczem stało się zaawansowane oprogramowanie i uczenie maszynowe (Machine Learning).
Zwykła kamera selfie rejestruje obraz twarzy w czasie rzeczywistym. Następnie sieci neuronowe identyfikują kluczowe punkty charakterystyczne: położenie źrenic, kąciki oczu oraz owal twarzy. Algorytmy predykcyjne są w stanie natychmiast przeliczyć kąt nachylenia głowy i kierunek patrzenia, mapując punkt na ekranie, na którym skupia się wzrok użytkownika.
Sztuczna inteligencja potrafi dziś zredukować szum cyfrowy zwykłego obiektywu i precyzyjnie przewidzieć punkt skupienia uwagi bez wsparcia podczerwieni.
Model sztucznej inteligencji odpowiedzialny za analizę spojrzenia musi działać w czasie rzeczywistym przy minimalnym zużyciu energii. Właśnie dlatego prosimy o pomoc jednostki NPU (Neural Processing Unit) wbudowane w nowoczesne procesory mobilne. Wykonują one miliardy operacji na sekundę bezpośrednio na urządzeniu.
Rozwój technologii analizującej wzrok rodzi naturalne pytania o bezpieczeństwo danych bioasekuracyjnych. Informacja o tym, jak długo patrzymy na dany element graficzny, nagłówek czy reklamę, stanowi niezwykle cenny zasób dla analityków i reklamodawców.
Producenci zapewniają, że precyzyjne śledzenie wzroku w smartfonach odbywa się wyłącznie lokalnie (on-device). Oznacza to, że strumień wideo z przedniej kamery nie trafia do chmury, a jedynie przetworzone wektory ruchu służą do sterowania systemem. Warto jednak monitorować uprawnienia aplikacji i zachować czujność wobec tego, jakie oprogramowanie prosi o stały dostęp do kamery.
Czy Twoim zdaniem sterowanie spojrzeniem stanie się standardem w przyszłych generacjach smartfonów? Podziel się swoją opinią w komentarzach!









